Dwudziestolatki

Tak, dzisiaj będzie o Was. Młodych. Może będzie też o Nas – tych trochę starszych, ale pamiętających jeszcze swoje lata dwudzieste 😉

On.

Będąc na urlopie spotkałam jego. Młodego. W moich oczach jeszcze dzieciaka. Uśmiechniętego, bo właśnie skończył pierwszy rok swoich studiów na prestiżowej, zagranicznej uczelni. Co robi na studiach? Uczy się, bawi się, poznaje dziewczyny, doświadcza życia. I ma plan – napisać do siebie list, o tym jak chce żeby jego życie wyglądało za 10 lat, czyli jak będzie miał 30 lat. Dla niego to bardzo dużo czasu. Dziesięć lat, to obecnie połowa jego życia. Jeszcze nie wie jak chciałby żeby to jego życie wyglądało, ale z jakiegoś powodu już wie, że warto mieć wizję tego do czego się dąży, po to by wiedzieć, w którym kierunku podążać.

 

Ty.

Wkraczasz w dorosłe życie, wydaje ci się, że masz czas. Na życie. Na związek. Na pracę. Jesteś jeszcze wystarczająco młody by bez zobowiązań doświadczać życia. Rodzice pomogą – zawsze możesz na nich liczyć.

Jesteś młody, masz energię, tyle rzeczy cię kusi i pociąga. Pracę możesz mieć na chwilę. Zawsze możesz ją zmienić na inną, albo po prostu zrezygnować. Możesz się angażować w różne relacje, bo wiadomo, że to jeszcze nie TA relacja do końca życia. Ale czy aby na pewno tak jest?

 

Oni.

Znam takich czterdziestolatków, którzy właśnie tak myśleli i…mają rodziny, których nie chcą, pracę której nie lubią i wydaje im się, że nic nie mogą zrobić, bo przecież rodzina, więc trzeba ją utrzymać, więc trzeba mieć pracę, więc trzymają się pracy, którą mają, bo przecież inna może być gorsza. Z tęsknotą myślą o swojej młodości i wyborach, których nie dokonali.

Co by zmienili? Więcej zainwestowaliby w poznanie siebie, w doskonalenie się w dziedzinie, która ich interesowała. Zrezygnowaliby ze związku, który rozpoczęli. Poszukaliby dokładniej, kogoś z kim naprawdę chcieliby spędzić życie. Nie rezygnowaliby z aktywności tylko dlatego, że były trudne. Nie zadawalaliby się szybkimi nagrodami, typu zamiast porządnie przygotować się do egzaminu, idę na imprezę do rana. Nie zrozum mnie źle, imprezy są super! Ale nie zawsze czas w nie inwestowany jest czasem, który się opłaca, który da ci zysk.

Zamiast więc pracować na swój kryzys wieku średniego, weź się w karby i wykorzystaj najbliższe 10 lat! Naucz się czegoś nowego, pracuj, angażuj się w relacje, które cię rozwijają. Postaw solidne fundamenty swojego przyszłego życia.

Trzymam kciuki!

OR