ONE STEP, ONE PUNCH, ONE ROUND

Czyli o tym jak realizować marzenia

Siedzę sobie właśnie w łóżku, słucham ptaków, które z zapałem obwieszczają światu, że już jest nowy dzień, a przed oczami mam las, który żyje przez 24h/dobę. I nadszedł ten czas, kiedy poczułam, że chcę ci coś powiedzieć. Pewnie zauważyłeś, że jakiś czas mnie nie było w sieci i wygląda na to, że spokojnie powracam do porannego pisania. Dzisiaj będzie o marzeniach i o Rocky’m z filmu Creed. Żeby zacząć, potrzebuję się cofnąć w czasie o kilka lat.

W tym roku minęło 16 lat mojej pracy zawodowej oraz 10 lat mojej firmy (dokładnie nastąpi to 6 lipca). Przynajmniej przez ostatnie 6 lat marzyłam o tym, by stworzyć miejsce, które będzie przyjazne, ciepłe, eleganckie, które będzie emanowało dobrą energia. Będzie sprzyjało przemyśleniom, refleksjom, spotkaniom, przez duże „S“. Pomysł miałam. Jednak od pomysłu do realizacji jest jeszcze kilka kroków.

Przez te wszystkie lata od czasu do czasu pielęgnowałam ten pomysł w głowie, jednak zawsze wydawało mi się, że to jeszcze nie teraz, że kiedyś… A kiedyś to takie magiczne słowo, które w wolnym tłumaczeniu oznacza „nigdy“. Aż do momentu kiedy z Miłością mojego życia, podczas jednego ze śniadań, w pięknych okolicznościach przyrody podjęliśmy decyzję, że robimy to „teraz“. Zaczęliśmy więc szukać działki najpierw daleko od domu, potem coraz bliżej, potem to już nie była działka tylko budynek, potem okazało się, że to nie ten budynek, aż ZNALEŹLIŚMY! Dzięki Przyjacielowi zajęło nam to rok :))

Objechaliśmy dobry kawałek Polski, a znaleźliśmy to czego szukaliśmy 20 km od domu. W trakcie szukania doświadczaliśmy zarówno stanów euforii jak i dołki. Miejsce, które nas urzekło było w stanie surowym otwartym, czyli jak dobrze rysuje się Wam obraz przed oczami – ściany bez okien i drzwi stojące gdzieś w lesie.

Kolejny etap realizacji marzenia związany był z budową. Przez nasze miejsce przewinęło się sporo ekip. Zajęło to kolejny rok. I znowu pojawiały się górki i dołki, tym razem związane z brakiem słowności poszczególnych stworzeń, które zajmowały się urealnieniem naszego marzenia (tak moje marzenie zamieniło się na nasze marzenie).

Gdy zbliżaliśmy się do otwarcia, pojawiły się kolejne osoby, które tak jak my chciały a nie musiały podzielić się swoją energią, by nasze miejsce zaczęło żyć i nabrało rumieńców.

14 marca tego roku w naszym miejscu, które nazwaliśmy POLNA70 zorganizowaliśmy pierwszy warsztat dla naszych klientów. I nasze marzenie rozkochało w sobie przybyłych gości, którzy żywiołowo reagują na inność, energię i niepowtarzalny klimat tego miejsca.

I piszę to wszystko, ponieważ zaskoczeniem było dla mnie to, żeby realizować marzenia potrzebni są inni ludzie, którzy sami we właściwym czasie pojawiają się na drodze, oraz… filmy, które w punkt wyrażają to, co gnieździ się głęboko w nas.

W kontekście tego co piszę ważny był dla mnie film, z którego zaczerpnęłam swoje motto na ten wspomniany rok: ‚ONE STEP, ONE PUNCH, ONE ROUND’. A mówi to zmęczony życiem Sylwester Stallone, wcielający się w Rocky’iego, który przyjeżdża po 30 latach do syna swojego nieżyjącego już przeciwnika z ringu. Każde nawet największe marzenie, warto jest podzielić na ‚JEDEN KROK, JEDEN CIOS, JEDNA RUNDA’ I warto mieć przy sobie kogoś z kim będzie się go realizowało. To bardzo pomaga.
Trzymam kciuki za Twoje marzenia!

OR

Ps. Jak masz ochotę to wpadaj do nas na kawę, herbatę, tartę albo… aby posłuchać ptaków – www.polna70.pl

2 Comments

Pięknie jest realizować swoje marzenia:)

Tak! mnie to napędza, daje poczucie sprawczości w życiu. Tego Ci mocno życzę!

Leave a Comment